Aleksandra Gisges-Dalecka już od 20 lat uprawia sztukę włókna nieustannie eksperymentując na różnych poziomach. Znakomita technika, różnorodność idei i wątków, wielość sposobów prezentacji czyni z tkaniny artystycznej arcyciekawe obiekty, które w zależności od formy i treści przekazu stają się instalacjami stwarzającymi przestrzeń, performance’ami, pokazami mody, projektami scenograficznymi.
Aleksandra Gisges-Dalecka, szczecińska artystka plastyczka, kostiumografka, scenografka, graficzka, kuratorka, instruktorka i animatorka kultury (z archiwum artystki)Już niebawem, 5 września 2025 roku w Sali pod Piramidą w Książnicy Pomorskiej im. Stanisława Staszica w Szczecinie, poznamy niezwykłe „Wątki osobiste” Aleksandry Gisges-Daleckiej – artystki, plastyczki, kostiumografki, scenografki, graficzki, kuratorki, instruktorki i animatorki kultury. A wszystko to dzięki nitce, niciom, które w procesie materializacji idei stają się „fundamentem artystycznej wypowiedzi” (Aleksandra Gisges-Dalecka).
Aleksandra Gisges-Dalecka, Feromony, 2025 (z archiwum artystki)Szczególnie zaciekawia osobista narracja Gisges-Daleckiej o sposobach i etapach powstawania prac – od punktu wyjścia, w którym często dominuje chaos twórczy i niepewność przez zbudowanie przemyślanej koncepcji, by wreszcie mogło powstać dzieło jako owoc świadomej działalności artystycznej.
Aleksandra Gisges-Dalecka, Geometric, crochet knitting /praca wykonana szydełkiem/, 2018 (z archiwum artystki)Umiejętnie korzysta z bogatej palety barw, lecz jej ulubioną jest monochrom (różne odcienie jednego koloru), dzięki któremu podkreśla znaczenie struktury i faktury tworzonych przez siebie tkanin. Jej znakiem rozpoznawczym jest brak takowego. Nieustannie zaskakuje odbiorcę swoją kreatywnością w pracy z tkaniną i tworzeniem obiektów, które często nie wpisują się jednoznacznie w określoną kategorię sztuki lub użytku.
Każdy jubileusz to doskonały pretekst do sporządzania bilansu i postawienia pytań osobie, która go obchodzi. Skorzystaliśmy z tej możliwości również zadając kilka Aleksandrze Gisges-Daleckiej:
20 lat artystycznej działalności sprzyja podsumowaniu. Jakie masz przemyślenia związane z tym jubileuszem?
Jubileusz 20-lecia to tylko cyfra. Wskazuje, ile czasu upłynęło od początku mojej drogi w zawodzie artysty plastyka. Ja nie lubię podsumowań, bo tak dużo się dzieje, działo i będzie dziać, dopóki starczy mi sił. Jedyne, co daje mi do myślenia to czas, który obecnie bardzo przyspieszył. Brakuje mi doby, jest za krótka od zawsze, a teraz zdaje się skurczyła się jeszcze mocniej. Mam tak wiele pomysłów, że niektóre są w poczekalni, niektóre w sferze przygotowań, a niektóre za chwilę się urzeczywistnią.
W Twojej karierze artystki, które dzieło jest dla Ciebie najważniejsze i dlaczego?
To jest bardzo trudne pytanie. Od dziecka interesowałam się muzyką, literaturą, sztuką, kręcił mnie teatr, balet, kino. Jestem z pokolenia, gdzie kontakt z muzami dawał frajdę i wtajemniczał. Byliśmy takim wielkim Stowarzyszeniem Umarłych Poetów, Muzyków, Plastyków. Nie mam jednego dzieła – mam ich setki. To jest taka moja biblioteka umysłu, z której teraz pewnie czerpie świadomie lub nieświadomie swoje inspiracje. Bardzo mnie interesuje wszystko co dzieje się twórczego na świecie. I zdumiewa, jak wiele jest do odkrycia. Zresztą jak śpiewał Artur Rojek z Myslovitz podobno „umieramy wtedy, gdy nasze życie przestaje być codziennym zdumieniem”. Ja zdumiewam się bardzo często.
Jaki rodzaj twórczości aktualnie jest Tobie najbliższy?
W obecnym momencie najlepiej czuję się w miękkiej rzeźbie i obrazach 3D. Niezmiernie bliski jest mi kostium sceniczny. Ciało ludzkie i jego interakcja z materią to jest moja bajka od zawsze. Ale ciągną mnie wciąż nowe technologie, ciekawi mnie jak ewoluuje proces tworzenia się nowych włókien i barwników. Jestem również kolorystką, kolor jest dla mnie fundamentem i bazą działania. Ale wciąż wracam do swoich korzeni – bardzo długo uczyłam się jak pracować z jedwabiem naturalnym, maluję na szkle, tworzę biżuterię. Lubię zmiany, lubię wyzwania i nowe pomysły. Tyle jest jeszcze do spróbowania, zrobienia, uplecenia.
Aleksandra Gisges-Dalecka, Samotność́, len, technika własna, 2018 (z archiwum artystki)Która z Twoich aktywności jest dzisiaj najważniejsza?
Wszystko się pięknie uzupełnia. Jako artysta plastyk, kostiumograf, scenograf, grafik, kurator, instruktor i animator kultury mogę twórczo spełniać się na wielu frontach. Ja się nigdy nie nudzę, bo mam tyle aktywności zawodowych.
Aleksandra Gisges-Dalecka (w środku) z modelkami po pokazie mody (z archiwum artystki)Jakie masz plany na bliższą i dalszą przyszłość?
Wiele planów jest już w procesie realizacji. Nie chwalę się tym co jest w fazie pomysłów lub dogadywania, bo kilka już takich projektów leży na półce i nie ma czasu na ich sfinalizowanie. Jak będzie gotowe to świat o tym usłyszy. Na dwa lata do przodu mam w tej chwili zaplanowane działania, co mnie bardzo cieszy i daje motywację, żeby się rozwijać. Co przyniesie przeszłość – nikt nie wie. Na pewno chciałabym więcej podróżować, bo to daje sporego kopa motywacyjnego do pracy i pobudza wyobraźnię. I choć przez chwilę chciałabym poleżeć w lesie na mchu i nie robić nic. Czasem po prostu „bycie” jest dla artysty dobrym aktywatorem weny. Dobrze, że mam wspaniałego owczarka belgijskiego, który reguluje mój kontakt z naturą. Najbardziej cierpliwy, kochany towarzysz moich zmagań z miękką, twórczą materią 😉
Aleksandra Gisges-Dalecka i jedna z jej prac (z archiwum artystki)Najlepszą rekomendacją, by zajrzeć na wystawę we wrześniu i zanurzyć się w nitkach tkanin, które uplotła po swojemu artystycznie Aleksandra Gisges-Dalecka są jej słowa: Myślę, że szczerze przekazuję postrzeganie świata takim, jakim go widzę. Zawdzięczam to bliskiej współpracy z moim wewnętrznym dzieckiem. Mam nadzieję, że moje prace dają widzom chwilę wytchnienia i oddechu w poszukiwaniu wciąż brakującego czasu.
Plakat wystawy „Wątki osobiste” Aleksandry Gisges-Daleckiej, 2025Aleksandra Gisges-Dalecka, „Wątki osobiste”, wernisaż 05.09.2025 godz.18.00 Sala pod Piramidą Książnica Pomorska im. Stanisława Staszica w Szczecinie
Komentarze